Natłok zdarzeń jest związany głównie z organizacją naszego ślubu i wesela. Okazało się,że fryzjerka ( przyszła rodzina) wystawiła mnie do wiatru..Jest w ciąży. Ok. Rozumiem. Ale ile by mnie jeszcze trzymała tak nie mówiąc,że jednak nie będzie mnie czekać ale na weselu będą. Gdyby nie udanie przeze mnie debilkę, nie wiem kiedy by to oświadczyła.
Może ją zrozumiem jak sama w ciąży będę.
Na szczęście znalazłam kolejną,dzięki koleżance fryzjerce, która sama nie mogła mnie czesać ze względu na studia.
Jestem typem nerwusa, chodź nie wyglądam ;D Więc dwa dni marszobiegów z koleżanką, która dopiero zaczyna przygodę z bieganiem( i mam nadzieję, zakocha się w nim jak jak) pomogło. Zła energia, nerwy uleciały w siną dal.
Także treningi z Ewą Chodakowską wróciły na plan tyle,że wyłączam głos, gdyż irytuje mnie tak bardzo,że trening nie był przyjemnością. Po wyłączeniu dźwięku, włączeniu energicznej muzyki jest po prostu super ;)
No i na koniec najlepsze.
Jestem osobą uzależnioną od słodyczy. Myślałam,że nie będę mogła bez nich funkcjonować. Bez ulubionej Nutelli, Kinderków,czekolady Milki i lodów czy sorbetów. Inne słodkości nie sprawiały problemów ;)
Tak więc, którego dnia założyłam się z moim R,że wytrzymam tydzień. Śmiał się,że nie dam rady, kusił a ja wytrzymałam. Było ciężko ale dałam radę.
Po tygodniu abstynencji były kuzynku urodziny, zjadłam czekoladkę, torta i co...wielkie wyrzuty sumienia.
Postanowiła, 10.02.2014,że do Świąt Wielkanocnych,żegnam się ze słodyczami,że dam radę dla siebie,udowodnię sobie,że będzie bez słodyczy lepiej bo zdrowiej.
I co..dziś mija 13 dzień i jest......OK!
Pierwsze 3 dni były straszne, gorsze niż przy pierwszym zakładzie. Głowa bolała jakbym piła z tydzień, koszmary o najadaniu się ciastek,czekolad jak bulimiczka i budzenie się z uczuciem pełnego żołądka i myśli czy ja oszalałam? Kuszenie ze strony współpracujących ale DAŁAM RADĘ! Brzuch jest codziennie płaski, nie boli głowa, nie mam myśli muszę zjeść czekoladę tylko albo idę ćwiczyć, biegać lub jeżdżę na rowerku stacjonarnym.
Wytrzymam.
I w czerwcu wiem,że będę w 100% zadowolona z siebie, swojej sylwetki. Będę paradowała dumnie w bikini ;)
Każdy, kto sobie coś postanowił,temu życzę i wierzę,że wytrwa jak jak. Będziemy zdrowi, szczęśliwi i nasza samoocena podskoczy w górę.
Warto pokonywać swoje słabości.
Ja też postanowiłam sobie "odstawić" słodycze i ciężko mi teraz :( chyba jutro zrobię serniczki (z serka wiejskiego, banana i jajka) to się nie liczy prawda?
OdpowiedzUsuńNie bo tu nie ma tłuszczów trans, ani cukru prostego, wszystkie składniki są zdrowe i pełnowartościowe ;)
OdpowiedzUsuń